|
|
Blog > Komentarze do wpisu
"PORAŻONY PRĄDEM Z NIEBA"
M. nie żyje. Dowiedziałam się wczoraj. Nie wiem nawet, co napisać. Co powiedzieć. Nawet nie potrafię ubrać w słowa, tego co czuję. Nadal nie mogę w to uwierzyć... Żal, pustka, smutek, wszystko. Nie wyobrażam sobie, jak może go już nie być... Nie wyobrażam sobie, jak to możliwe, że już nigdy nie porozmawiamy, nie powspominamy, nie powściekamy się na siebie, nie pośmiejemy. Że ostatniego maila napisałam ironicznie, że nie zdążyłam mu powiedzieć, ile dla mnie znaczył i kim byłabym bez niego. To on mnie w pewnym sensie ukształtował, on pierwszy. Było dużo pierwszych rzeczy... Już nigdy nie będę mogła czytać Henry'ego Millera, słuchać PJ Harvey, zachwycać się egzaltowaną i słodką Anaïs Nin bez poczucia, że smakuje inaczej. Czuję się, jakby ktoś mi zabrał świadka samej siebie. Że już tylko ja zostałam, ja pamiętam. Już nigdy mi nie przypomni moich złotych myśli sprzed dziesięciu lat, nie będzie się śmiał z naszych wielkich planów, które mieliśmy. To jakby umarł kawałek mnie, który żył w nim. I teraz jedyne, co zostało, to jego kawałek we mnie. Ale trudno mi go nosić wiedząc, że już nigdy nie sprawdzę, nie dowiem się, nie skonfrontuję, czy on widzi to tak samo. Zostałam z nim sama i ciężko mi... Młody, ty sukinsynu! Nie tak miałeś umrzeć! Dlaczego po tylu latach, przyjaźni, miłości, nienawiści, i długiej, za długiej nieobecności, wciąż wciąż nie potrafię sobie wyobrazić, że Ciebie nie ma!? Nie tak miało być, nie tak. Zawsze myślałam, że umrze niczym gwiazda rocka. Nasz człowiek-mit, człowiek-legenda. Sikałyśmy w majtki, my, naiwne szesnastolatki, kiedy mogłyśmy spijać każde jego słowo w zadymionym Smoku, gdy raczył czasem na nas spojrzeć. A potem, byłam jego Moną, a on moim Henrym. Razem się nie dało, ale bez siebie też bywało ciężko. I choć dłużej w innych światach, zostawił na mnie ślad, jak wypalone piętno. Tak, bez niego nie byłabym tym, kim jestem. Mam jego wiersze i piosenki. Żałuję tylko, że zachowałam ich jedynie kilka. Wszystko, co po nim mi zostało, to nieblaknące wspomnienia, maile z ostatniego roku i kilka tysięcy znaków na papierze, czarnym długopisem. Nie wiem, co powiedzieć. Mam w sobie dziurę. "Uwikłany w sprawy PS. Niech za cały komentarz będzie to, co napisał o nim Sanczo na ich Myspace... (na dole w komentach) wtorek, 02 września 2008, almandra
Komentarze
qqina
2008/09/02 12:40:12
Kochana, jestem z Tobą.
|